Nasze produkty
miody      Miod i pochodne
menu      Świece artystyczne
menu      Węza pszczela
menu      Matki pszczele
* O F E R U J E M Y *
Przerób wosku na węzę pszczelą z powierzonego materiału. Zapewniamy najniższą cenę:
4zł/kg - powyżej 500kg
5żł/kg - powyżej 100kg
6zl/kg - poniżej 100kg
U W A G A !
ZAMÓWIENIA
ZBIOROWE
PODLEGAJĄ
NEGOCJACJI CENY!

Węza pszczela.

Temat węzy pszczelej mógłby już od dawna wydawać się za zamknięty. My pszczelarze, powinniśmy w tej dziedzinie wiedzieć już wszystko!

Trudno jest o stanie wiedzy na ten temat wypowiadać się za wszystkich. Przedstawię zatem sytuację jaka miała miejsce w naszym gospodarstwie, chociaż nie sądzę abyśmy byli odosobnionym przypadkiem.

W początkowej fazie rozwoju pasieki, węzę pszczelą kupowaliśmy w niewielkich ilościach nie zwracając zbytnio uwagi na jej jakość. Z czasem ilość kupowanej węzy uległa znacznemu zwiększeniu. Pomału zaczęliśmy też zwracać uwagę na jej jakość.

Pierwszy poważny zakup węzy pszczelej miał miejsce na Słowacji, gdzie znaleźliśmy pokaźnego producenta, a do tego oferującego dobrą cenę, szczególnie przy tak sporym zamówieniu. Węza śliczna, żółciuteńka, nad podziw czysta, a z jednego kilograma wosku wychodziło względnie dużo arkuszy. Jednym słowem udało się, mamy dobrego producenta. Lecz z czasem okazuje się, że to co podoba się pszczelarzowi nie zawsze pokrywa się z ostatnim słowem jakie do powiedzenia mają tutaj pszczoły. Już na etapie wtapiania węzy, bardzo mocno dawały się wyczuwać związki siarki, które ulegały ulatnianiu z węzy z przestrzeni przetapianego wosku rozgrzanym drutem. Producenci węzy, dodając do wosku siarkę, uzyskują produkt o wysokiej czystości optycznej, zapominając o zmienionych własnościach fizykochemicznych. Związki siarki zawarte we węzie, szczególnie w wyższych temperaturach ulegają uwalnianiu. Nie byłoby w tym nic zlego, gdyby nie fakt, że węza doświadcza najwyższej temperatury w okresie gdy pszczoły wygrzewają zakryty czerw. Związki siarki w postaci gazu przedostają się do zamkniętej w komórce larwy, uszkadzając jej system nerwowy. W chwili, kiedy podajemy pszczołom nową węzę, mamy wobec nich największe wymagania, w końcu jest to okres kiedy w naturze najintensywniej powiększają swą populację. Tymczasem 2 do 3 pierwszych pokoleń wygryzających się w tym oto okresie, stanowiących największy poitencjał pracowniczy, ulega drastycznemu oslabieniu. Dopiero po wygryzieniu się kilku pokoleń, pozostawiających białkową otoczkę wewnątrz komórek, jak też w wyniku wygazowania sę najwyższego stężenia siarki zawartej w wosku, węza przestaje być już tak szkodliwa. My pszczelarze po włożeniu takiej węzy do gniazda, dostrzegamy że coś jest jakby nie tak jak być powinno, aczkolwiek żadko kiedy potrafimy dopatrzeć się jakże oczywistej przyczyny. Siarka wpływa również na ph. węzy, zakwaszając jej odczyn oraz zwiększając jej kruchość. Węza ta po upływie dwóch lat, nie nadaje się do użycia, rozsypuje się w rękach. Nie pomaga nawet uprzednie jej podgrzanie. Prawdziwa węza pszczela, nawet po upływie kilku lat, powinna nadawać się do użytku. Nie bez znaczenia jest również fakt, że czym węza jest cieńsza, tym pszczoły dłużej ją odbudowują.

Zanim dokonaliśmy drugiego zakupu, byliśmy już o wiele ostrożniejsi, bynajmniej tak się nam wydawało. Tym razem rownie pokaźną ilość węzy postanowiliśmy kupić już nie za granicą, ale u polskiego producenta. Wybór padł na rejon Śląska. Jedno było pewne, węza ta jest zupełnie inna. Była nieco grubsza, nieco ciemniejsza, przede wszystkim nad podziw elastyczna. W końcu mamy cośmy chcieli. Po złożeniu w odpowiednim miejscu, miała poczekać do wiosny. Jakież było nasze zdziwienie, że w chwili wtapiania węzy w pogodny dzień, już po kilku minutach ekspozycji na słońcu, zaczęła zmieniać barwę z ogólnie wszystkim znanej matowożółtej na przezroczystoszarą, ulegając przy tym zwijaniu się. Żółte zabarwienie, tak bardzo charakterystyczne dla wosku pszczelego, zginęlo bezpowrotnie. Nie pomagało nawet ponowne ochłodzenie. Można było z nią wyprawiać dosłownie wszystko, bo o przełamaniu się nie było mowy. Najgorsze było jednak dopiero przed nami. Pszczoły wyjątkowo niechętnie zagospodarowywały taką węzę, bardzo często wygryzając w niej sporych rozmiarów otwory. Można zatem przypuszczać, że do wosku pszczelego została w znacznej ilości dołożona parafina lub jakiś inny produkt ropopochodny. Zagłębiając się w temat wpływu parafiny na rozwój czerwiu, nie sposób się dziwić wzmożonej niechęci pszczół do takiego produktu. Wpływ parafiny na rozwój czerwiu, wielokrotnie poruszany był przez Prezydenta Polskiego Związku Pszczelarstwa Pana Tadeusza Sabata. Dodatek parafiny do wosku pszczelego, zmienia jej odczyn na zasadowy, co odbija się obniżeniem odporności immunologicznej rozwijającego się czerwiu, a w końcowej fazie doprowadzając do jego upośledzenia.

Doszliśmy do sytuacji, w której zrozumieliśmy, że węzę pszczelą musimy zacząć wytwarzać samemu.

Istnieją trzy sposoby produkcji węzy pszczelej:

Głębokość komórki pszczelej - wpływ na rozwój czerwiu!

Produkcja węzy metodą walcowania na zimno, zezwala uzyskać głęboką wytłoczkę, która parametrami zbliżona jest do tej jaką pszczoły budują samodzielnie. W procesie walcowania na zimno, stopień klejenia się wosku pszczelego do walców grawerowanych jest stosunkowo niski. W związku z tym producent walców może sobie pozwolić na wykonanie w nich ostrej szpicem, czyli głębokiej komórki.
W przypadku produkcji metodą odlewu na goraco, za względu na płynny i jakże lepki wosk, stwarzający problemy oddzielenia się w tak szybkim czasie od walca grawerowanego, komórki wykonywane są znacznie płyciej. Mało komu przychodzi do głowy, że jest to poważna wada, którą udowodniły szeregi badań wykonanych już przez wielu naukowców, zainteresowanych występującym problemem na świecie. Zjawisko to w swoim artykule opisał rosyjski pszczelarz i autor wielu obserwacji Simoganov Nikolai.
Dla dobra czerwiu, preferowane jest uzyskanie komórki z maksymalnym zagłębieniem jej dna. Zapewnia to bardziej efektywne rozmieszczenie mleczka pszczelego wokół larwy w pierwszych dniach jej rozwoju. Larwa dosłownie "pływa" w galarecie, a w komórce z dnem gładkim, pokarm ulega rozproszeniu, przez co larwa przeżywa pewne trudności w jego pozyskaniu. Głębokość dolnej części komórki ma istotny wpływ na dalszy rozwój larw pszczelich. Wielu naukowców podaje nawet tzw. minilalną wartość zagłębienia w stopniach zawartych pomiędzy kątami w trójkątach budujących szescienną strukturę piramidy komórki pszczelej. Celem jest uzyskanie takiego kształtu komórki, który pozwala na otrzymanie mocnego potomstwa, pozwalającego na jakościowy i silny rozwój pszczelej kolonii.
Do niedawna sądzono, że komórki odbudowywane przez pszczoły, mają poprawną formę i jedna komórka odpowiada dokładnie pozostałym. Jednakże pomiary wielu komórek wykazały, że prawidłowe komórki wypełniające plaster pszczeli są raczej rzadkością, gdyż jest ich zaledwie około 4%. Większość z nich ma różne odchylenia od prawidłowości pojmowanej przez nas ludz. Badania wykazały, że jednym z ważniejszych parametrów w strukturze pszczelego plastra (oprócz materiałów użytych do wytwarzania, a także wielkośći podstawy komórki) jest kształt komórki, w szczególności kształt jej dna, które jest bezpośrednio związane z jakością rozwijających się pszczół. Zauważono, że optymalne parametry zapewnia komórka zbudowana z trójkątów o wartości 95-108°, zapewniająca dodatkową objętość na pomieszczenie mleczka pszczelego, tak niezbędnego w okresie poczatkowego rozwoju larwy. Mniej istotnym czynnikiem jest stała wielkość komórki wynikająca z rozmiaru jej podstawy. Wiadomo, że czym bardziej przesuwamy się na boki od centralnej części plastra, tym rozmiar komórek rośnie. Nie zawsze to, co my ludzie potocznie uważamy za główne kryterium wyboru produktu, musi się przedkladać na to co natura sama uważa za niezbędne!

Na produkcję węzy składa się kilka występujących po sobie etapów:

  1. ROZTAPIANIE I FILTROWANIE WOSKU: - ma na celu doprowadzenia wosku do płynnej postaci w temperaturze jego gotowania oraz poddaniu procesowi filtracji pozwalającej na usuniecie wszelkiego rodzaju znajdujących się w nim zanieczyszczeń.
  2. STERYLIZACJA WOSKU: - ma na celu zabicie wszelkich patogenów, czyli przetrwalników chorób pszczelich tak często przenoszonych za pośrednictwem wosku a zatem węzy pszczelej. Coraz to więcej pasiek w kraju dotykanych jest wszelkiego typu chorobami, które nieświadomie przywleczone zostają przez pszczelarza wraz z nieodpowiednio wyprodukowaną węzą. Oddając wosk do przerobu, zawsze starajmy się uzyskać informację w jaki sposób jest on uwalniany od ewentualnych chorób. Jeśli osobiście oddajemy wosk, bądź odbieramy gotową już węzę, to postarajmy się dopytać lub najlepiej zobaczyć sprzęt do tego przeznaczony. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu przerób wosku na węzę nie jest za darmo, zatem mamy prawo wiedzieć za co płacimy i co ostatecznie zabieramy do swojej pasieki.
    W naszym gospodarstwie wosk pszczeli poddawany jest sterylizacji w specjalnie do tego wykonanym urządzeniu, zwanym autoklawem. Jedynie autoklaw pozwala na osiągnięcie niezbędnej temperatury rzędu ponad 130°C. Dopiero w tych warunkach giną najbardziej odporne przetrwalniki zgnilca amerykańskiego jak i innych patogenów, zagrażających zdrowemu rozwojowi pasieki. Samo gotowanie wosku w otwartym naczyniu, nie wystarczy aby je unieszkodliwić. Informacje te posiadamy od wyspecjalizowanego Instytutu Badawczego Chorób Pszczelich we Włoszech, z którym osobiście mieliśmy okazję rozmawiać na Międzynarodowych Targach Pszczelarskich, jakie miały miejsce w 2007r. w miejscowości Lacize.
  3. FORMATOWANIE WOSKU: - polega na utworzeniu tafli bądź taśmy woskowej, charakteryzującej się jednakową grubością, szerokością jak i temperaturą. Dokładne zachowanie tych parametrów, ma ogromny wpływ na jakość otrzymywanej dalej węzy.
  4. WALCOWANIE WOSKU: - ma na celu wyciśnięcia na taśmie woskowej oczekiwanej struktury pszczelich komórek, różniących się wielkością w zależności od użytych do tego celu walców.
  5. CIĘCIE WĘZY: - ma na celu uzyskania wymiarów węzy zgodnie z oczekiwaniami odbiorcy. Można by się pokusić o stwierdzenie, że należy ono do jednego z najtrudniejszych procesów jakie mają miejsce na etapie jej produkcji. Dokladne zagadnienie tego procesu bardziej szczegółowo opisane jest nieco niżej w tekscie zawartym pod dotychczasowymi fotografiami z naszej nowej linii produkcyjnej.

Podział węzy:

Węzę pszczelą ze względu na rozmiar komórki, zatem i jej przeznaczenie, dzielimy na grupy:

WĘZA PSZCZELA standard: - jest to ogólnie znana i bardzo szeroko spotykana węza pszczela stosowana do zagospodarowywania rodzin pszczelich. Rozmiar pojedyńczej komórki to 5,4mm. Na komórkach tego rozmiaru rozwijają się stosunkowo duże pszczoły. Generalnie przyjmuje się, że ten oto rozmiar komórki powstał na przestrzeni lat poprzedniego stulecia, wraz z rozpoczęciem produkcji przez człowieka węzy pszczelej. Naturalnie żyjące pszczoły, budują komórkę nieco mniejszą, od tej którą poddajemy im w postaci węzy. To właśnie człowiek, w celu uzyskania większej pszczoły, która może przynieść większą ilość miodu, dokonał powiększenia komórki. Obecnie uważa się, że w ten oto sposób przyczyniliśmy się do gwałtownego rozrostu populacji pasożyta jakim jest Varroa destructor. Wraz z powiększeniem komórki, stworzyliśmy nadzwyczaj dogodne warunki do jego rozwoju. Obserwując budowę naturalnego plastra, wyróżniamy strefy o mniejszych komórkach w środkowej jego części, gdzię znajduje się centrum gniazda, stopniowo do większych po zewnętrznej części obwodu, gdzie zazwyczaj pszczoły zbierają jedynie pokarm.

WĘZA TRUTOWA: - jest to węza wykorzystywana kiedyś niemalże jedynie przez hodowców matek pszczelich, celem pozyskania większej ilości materiału genetycznego jakim są trutnie. Rozmiar pojedynczej komórki to 6,8mm. Obecnie węza trutowa znajduje coraz to szersze zastosowanie u pszczelarzy walczących w naturalny sposób, tak zwany biotechniczny, z pasożytam Varroa destructor. Metoda ta wykorzystuje szczególne powinowactwo pasożyta do czerwiu trutowego. Rozwój trutni jest znacznie wydłużony aniżeli pszczoły robotnicy, co stanowi idealne warunki do rozwoju roztoczy. To właśnie na nim najchętniej zagnieżdża się samica Varroa destructor, wyczuwając największe szanse na powiększenie populacji swojego gatunku.
Zaraz po zasklepieniu czerwiu trutowego przez pszczoły, należy niezwłocznie poddać go zniszczeniu. Należy pamiętać, że ewentualne spóźnienie się z jego usunięciem, powoduje że trutnie zaczynają się wygryzać, a zatem roztoczy zamiast ubyć, to jeszcze przybędzie. Metoda ta może być realizowana na kilka sposobów, jako tzw. pełna lub sekcyjna ramka pracy. Zdecydowanie najmniej obciążająca rodzinę pszczelą będzie ramka dwu lub najlepiej trzy sekcyjna. Polega ona na podzieleniu ramki na sekcje, do których naprzemiennie lub posobnie dodaje się pasek węzy trutowej, usuwając już zasklepiony:
* ramka dwusekcyjna - każdą sekcję wycina się naprzemiennie po zasklepieniu czerwiu trutowego, zwykle co 10 dni, ponownie wprawiając węzę.
* ramka trzysekcyjna - w odstępach co 6 dni wycinamy najstarszą, a jej miejsce zastępujemy nowym paskiem węzy trutowej.

WĘZA PSZCZELA mała: - często zwana również proekologiczną, jest to węza której rozmiar zaczęto doceniać dopiero po 1995 roku. Rozmiar pojedynczej komórki to 4,9mm. Człowiek obsewwując naturę, dostrzegł że bardzo często potrafi obronić się sama przed ewentualnymi zagrożeniami. Tak bardzo powszechnie dziś występująca warroza, prawdopodobnie istnieje już tak długo, jak tylko istnieje sama pszczoła. Pasożyt ten od wieków towarzyszył pszczołom, rozwijając się tylko okresowo, a i to w ograniczonej ilości. Okazuje się, że samica pasożyta wybiera na złożenie jaj jedynie jak największe komórki, biorąc pod uwagę najwyższe prawdopodobieństwo wyżywienia swojego licznego potomstwa. Mniejsze komórki obniżają szansę potencjalnego przetrwania gatunku.
W naturalnym plastrze wykonanym przez pszczoły, mniejsze komórki wielkości około 4,9mm stanowią jesienno-wiosenne centrum gniazda pszczelego służącego do wychowywania potomstwa. Podyktowane jest to znacznie niższymi kosztami energetycznymi potrzebnymi do ogrzania czerwiu w trudnych warunkach termicznych, jakie występują w okresie zimowli jak i wiosennego wzmożonego rozwoju rodziny. Osłabiona po zimie rodzina pszczela nie jest w stanie ogrzać dużych powierzchni plastra. Liczba komórek występujących w środkowej części plastra nie bez powodu sięga do 950 szt/dm² przy komórce 4,9mm, pomniejszając się do 800 szt/dm² przy komórce 5,4mm, występującej na jego obrzeżu. Zewnętrzne komórki zaczerwiane są jedynie w okresie lata, przy jednoczesnym zapewnieniu dostatecznego pożytku.
To właśnie na tych komórkach pszczoły robotnicy, jak i znacznie jeszcze większych trutowych, szczególnie intensywnie rozwija się warroza w okresie lata. Wraz z nadejściem jesieni, i zalewaniem przez pszczoły pokarmem największych rozmiarem obrzeżnych komórek plastra, (tak przeznaczonych dla robotnic jak i trutni), zanikają tak szczególne warunki sprzyjające rozwojowi warrozy. W okresie tym ilość pasożyta drastycznie spada, dając szansę na bezproblemowe przetrwanie pszczelej rodziny. W ten oto sposób, na przestrzeni roku, ilość występującej w rodzinie warrozy, ulega naturalnej stymulacji ilościowej, nie dopuszczającej do nadmiernego rozwoju.
Po roku 2000, coraz to więcej pszczelarzy na świecie, zaczęło przechodzić na węzę pszczelą o rozmiarze 4,9mm. Czas dopiero pokaże jak naprawdę ma się wpływ wielkości komórki węzy pszczelej, na rozwój jak i bezpieczeństwo naszych pasiek. Być może, że zwrot ku naturze, w aspekcie zagrażającego niebezpieczeństwa zupełnego porażenia warrozą, przyczyni się do odnalezienia, tak od dawna już poszukiwanego sprzymierzeńca do walki z nieustannie dreczącym nas roztoczem.

WĘZA PSZCZELA pośrednia: - również zaliczana do grupy węzy proekologicznej, gdzie rozmiar pojedyńczej komórki to 5,1mm. Trudno pokusić się o jednoznaczne stwierdzenie co do jej przeznaczenia. Wielu pszczelarzy uważa ją za przejściową, w procesie przechodzenia na małą. Uważają że bezpośrednie przejście stresuje pszczoły, co podobno dale się zaobserwować w postaci dziurawienia takiej węzy.
Jest też i inna grupa pszczelarzy, którzy stosują wyłącznie pośresnią, czyli o komórce 5,1mm. Twierdzą, że jest to rozmiar który najlepiej sprawdza się w ich pasiekach tak pod kątem samej kondycji pszczół, jak i pod względem ich zdolności obronnej w odniesieniu do warrozy. Swoim rozmiarem najbardziej zbliżona jest do komórek jakie budują pszczoły tworząc naturalny plaster w środkowej jego częsći w okresie lata. Na podstawie wzmożonych obserwacji, prowadzonych wyjątkowo intensywnie w ostatnich kilku latach (czasu jest coraz to mniej - pszczół stale ubywa) przypuszcza się, że węza pszczela o tym właśnie oto rozmiarze komórki, stanowić będzie coraz to większy udział wśród naszych pasiek.
Ostateczna decyzja, co do rozmiaru komórki w zastosowanej węzie pszczele,j należy jednak do samego pszczelarza. Dopiero czas pokaże, jak szybko będziemy w stanie przełamać barierę psychologiczną, zamieniając dotychczas stosowaną węzę, na tą z pomniejszonymi komórkami.

* * * * * * * * * * CZY WIESZ ŻE * * * * * * * * * *

W ciągu jednego sezonu, z plastra wosku wygryza się wiele generacji pszczół. Każde pokolenie pozostawia wewnątrz komórki cienką warstwę białka, stanowiącego naturalne otoczenie w okresie jego rozwoju. Z czasem przybywają kolejne warstwy, powodując sukcesywne pomniejszanie się przestrzeni wewnątrz komórki. Bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę, że ta zalegającaa na plastrach brunatna powłoka, składająca się głównie z białek, stanowi wyjątkowo idealne warunki do powstawania wszelkiego rodzaju patogenów. Te z kolei, jeśli nawet nie zawsze stanowią bezpośredniego zagrożenia dla naszej pasieki, to zdecydowanie wpływają na zmniejszenie odporności immunologicznej pszczoły. W celu utrzymania pasieki w jak najlepszej kondycji, należy każdego roku, bezwarunkowo w całym gnieździe wymienić stare plastry na nową węzę.

Bardziej zainteresowanych tematyką związaną z wykorzystaniem węzy pszczelej o komórce 4,9mm, zapraszam do przeczytania obszernego a zarazem niezwykle interesującego artykułu znajdującego się na forum pszczelarskim Pasieka Ambrozja, którego autorem jest Thomas Kober z miejscowości Adiz w Niemczech pod tytułem: Czyżby powrót do małej pszczoły?, lub bezpośrednio do jego kopii: Kopia artykułu

Jedynie poprawnie wykonana węza, jest odpowiednim fundamentem budowlanym dla rodziny pszczelej, oraz stanowi źródło satysfakcji dla samego pszczelarza!

Bardzo często słyszy się od pszczelarzy sytuację, że po zakupie węzy pszczelej napotykają na problem związany z nadmierną jej kruchliwością i dosłownym rozpadaniem się w rękach. Jeśli nawet uda im się ją wykorzystać w roku zakupu, to pozostawiona do następnego, praktycznie jest już bezużyteczna. Producenci takiej węzy bronią się słowami, że nie dodają środków zmiękczających, co miałoby stanowić powód zistniałej sytuacji lub że ich produkt jest zupełnie czysty. Argumenty tego typu służą ukryciu prawdy, nie mówiąc o podstawie zaistniałej przyczyny. Węza walcowana na gorąco zawsze będzie się charakteryzować wysokim stopniem kruchości, nie będzie węzą wytrzymałą mechanicznie. Jedynie powstała w procesie walcowania na zimno, daje produkt który nawet po upływie kilku lat nadal pozostaje względnie elastyczny, nie nastręczający pszczelarzowi problemów związanych z jego adaptacją. Nie bez powodu używa się jakże potocznego, aczkolwiek nie zawsze do końca zrozumiałego stwierdzenia, że pszczoły wyciągają węzę budując swe gniazdo. To właśnie pod wpływem wyciągania, wosk pszczeli nabiera wyjątkowej wytrzymałości.
Tylko wnikliwa obserwacja przyrody, potrafi przybliżyć nas do poznania jej sekretów - nie zmieniajmy na lepsze tego co już z natury jest dobre!

Historia produkcji węzy w naszym gospodarstwie!

Pierwszy arkusz węzy, jaki we własdnym zakresie wyprodukowaliśmy z przeznaczeniem dla naszej pasieki, powstał przed sezonem 2010. Wykorzystaliśmy do tego nową, bezpośrednio u producenta zakupioną, praskę austriackiej firmy Puff. Jeszczew w tym samym sezonie, wykonaliśmy również węzę kilku zaprzyjaźnionym z nami pszczelarzom. Jak się wkrótce okazało, węza taka była stanowczo za gruba a ponadto obarczona ogromną wadą, jaką jest jej nadmierna kruchliwość, wynikająca z procesu w jakim powstała. Następnym problemem, jaki zaczął stopniowo nabierać coraz to większego znaczenia, było nader szybkie zużywanie się zawiasów. Przedkładało się to na przesunięcie względem siebie obydwu powierzchni roboczych praski. Efektem była węza z niecentrycznymi ściankami odlanych komórek pszczelich. Już po zaledwie kilku miesiącach, zrozumieliśmy że to nie tędy przysłowiowa droga. Tego typu urządzenia bardziej nadają się dla kogoś, kto za wszelką cenę, choćby jeden raz, chce spróbować własnych sił w wytwarzaniu węzy. Ponadto sama forma, wykonana jest ze silikonu, który jest bardzo delikatnym materiałem. Niewielki błąd w pracy, powoduje bezpowrotne uszkodzenie silikonowych komórek.

Przyszedł czas na kolejne doświadczenia, czyli na zmianę technologi, a ściślej mówiąc zakup walców grawerowanych. Jako że zasobność naszego portfela była raczej skromna, a świadomość tego w co się pakujemy jeszcze mniejsza, postanowiliśmy zakupić u pewnego pszczelarza walce grawerowane, które zdążyły już nie jedno widzieć i odleżeć wiele lat na strychu. Nie trzeba było długo czekać, aby dojść do wniosku, że czego jak czego, ale węzy to te walce już nie wykonają. Trudno się zresztą dziwić, bo spoglądając na datę produkcji, zaledwie kilka lat po wojnie, fakt ten potrafi wytłumaczyć raczej wszystko. Niebawem, jak się nam wydawało, trafiła się kolejna wyjątkowa okazje, aby zakupić walce o znacznie mniejszym roczniku. Otóż kolega zaprzyjaźnionego z nami pszczelarza, miał w posiadaniu walce grawerowane, które jak stwierdził nie są mu już potrzebne, bo dla kilku kilogramów na własne potrzeby, to on woli sobie węzę kupić jak samemu się przy tym bawić. No i trafnie ujął gość zagadnienie, nie bez powodu używając słowa bawić, bo i ten zestaw do niczego innego też się właściwie już nie nadawał. Postanowiliśmy z problemem pojechać do Kielc, do samego producenta walców grawerowanych. Pan Stanisław Lankoff, po obejrzeniu eksponatów, stwierdził jednoznacznie mówiąc: Ja nie jestem od renowacji zabytków, chcecie robić węzę, to musicie mieć nowe walce, bo z tym to się już nie da nic zrobić. Nie trudno się raczej domyślić, jakie były nasze uczucia, gdy tylko to usłyszeliśmy.

W kilka tygodni po tym, jak dowiedzieliśmy co właściwie możemy zrobić z posiadanymi przez nas do tej pory walcami, postanowiliśmy dokonać zakupu zupełnie nowego zestawu. Na początek był to zestaw walców gładkich jak i grawerowanych 5,4mm, wyposażonych w silniki oraz motoreduktory. Dopiero teraz dowiedzieliśmy się że nie sposób robić węzy posiadając tylko walce grawerowane. Przepuszczając najpierw tafle wosku przez walce gładkie, nie tylko że zwiększamy wydajność w stosunku do końcowej ilości produktu (mniejsza ilość odpadów), ale również znacznie przedłużamy żywotność samych walców grawerowanych. Zatem przed sezonem 2012, produkcja naszej węzy, wyglądała w taki oto sposób: Poddany sterylizacji i przefiltrowaniu płynny wosk, rozlewaliśmy do metalowych wanienek. Tak powstałe tafle wosku, poddawaliśmy podgrzaniu we wodzie w plastykowych wannach z grzałką elektryczną. Elastyczny wosk przepuszczaliśmy najpierw przez walce gładkie, nawijając go na rolkę odbiorczą. Po uzyskaniu pełnej rolki, przepuszczaliśmy ją na walcach grawerowanych. Otrzymaną teraz rolkę, ale już wraz ze strukturą pszczelich komórek, pozostawialiśmy do następnego dnia. Dopiero jak rolki zwiniętej węzy uległy ochłodzeniu, mogły być poddane cięciu. Zatem dopiero nasepnego dnia, rolkę mogliśmy sukcesywnie rozwijać, wycinając z niej wymaganej wielkości rozmiary węzy. Odbywało się to za pomocą trzymanego w ręce nożyka i przykładanego do szablonu wykonanego z utwardzonej i powleczonej aluminium dykty. Po kilku tysiącach takich operacji, szablon miał wszelkie kąty i wymiary, ale z całą pewnością nie te które powinien. Pomimo zrozumiałych braków, wynikających z tego powodu, wszyscy pszczelarze, którzy zkorzystali z naszej usługi przed sezonem 2012, powrócili do nas ponownie przed sezonem 2013, przy okazji polecając nas kolejnym swoim kolegom. Coraz to więcej osób zaczęło nas namawiać abyśmy produkcją węzy zaczęli zajmować się na poważnie, a nie tylko dla siebie i niewielkiego grona okolicznych pszczelarzy. Stanowiło to dla nas bardzo mocny bodziec do dalszego usprawnienia naszej produkcji tak pod względem wydajności jak i przede wszystkim dalszego polepszenia jej jakości.

Miniatura Stół roboczy do produkcji węzy z nowo zakupionym zestawem walców wraz z napędem elektrycznym. Po lewej stronie znajdują się walce gładkie. Od tyłu podawane były tafle plastycznego wosku, tuż po wyjęciu z podgrzewanej elektrycznie wanienki, znajdującej się za walcami gładkimi. Przewalcowana tafla wosku, przybierała postać długiego pasa o szerokości zestawów walców. Taflę nawijaliśmy na rolkę, a po nawinięciu na nią pięciu takich pasów, rolkę przenosiliśmy na prawą stronę stołu. Teraz sukcesywnie przepuszczaliśmy taśmę po taśmie, na tej zasadzie że tuż przed końcem jednej taśmy nakładaliśmy na nią już kolejną. Dzięki temu po drugiej stronie walców grawerowanych, otrzymywaliśmy już tylko jeden długi pas w postaci węzy. Pas ten w miarę wychodzenia z walców, nawijany był na rolkę odbiorczą, widoczną od tyłu po prawej stronie. Cięcie odbywało się jeszcze zupełnie recznie.

Z końcem grudnia 2012, zbudowaliśmy maszynę niebagatelnie usprawniającą proces wycinania pojedyńczych arkuszy. Tak jak do tej pory, po jednym dniu walcowania węzy i tworzeniu jej w postaci nawiniętych rolek, do pocięcia jej na wymagane arkusze, potrzebowaliśmy kolejne dwa dni. Teraz proces cięcia odbywał się automatycznie tuż po przepuszczeniu rolek przez walce grawerowane. Jednakże w kwestii całego procesu poprzedzającego samo walcowanie wosku, to w całym okresie poprzedzającym sezon 2013, nic się niestety nie zmieniło. Tak jak poprzednio, wyjęte z forem zastygnięte tafle woskowe, przenoszone były do wanien wodnych w celu nadania im temperatury w której wosk nabierał plastyczności. Niestety, ale w ten oto sposób uzyskanie jednolitej temperatury wszystkich wylewek na całej ich powierzchni, okazało się być nie tyle trudne, ile wręcz nie do pokonania. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że tego typu niedociągnięcie, może owocować w postaci deformacji węzy. W zależności od partii, wykonanej węzy, zdarzały się przypadki że komórki wykonanej węzy potrafiły być przeciągnięte, co końcowo powodowało że pszczoły w środkowej częsci arkusza, zamias wychowywać jedynie robotnice, potrafiły przekszczałcać je również w trutnie. To właśnie wosk, który ze względu na nierównomierną temperaturę na powierzchnii arkusza, a co za tym idzie niejednolitą elastyczność, powodował że węza wraz z przepuszczaniem na walcach grawerowanych, ulegała deformacji. Tą techniką węze wykonywaliśmy do czerwca 2013.

Miniatura Zestaw 30-tu wanienek, do których rozlewaliśmy płynny wosk bezpośrednio po sterylizacji. Jedno rozlanie zbiornika wosku, to około 60kg otrzymanych później tafli woskowych. Niestety, ale tak powstałe wylewki, zawierały znacznie ciemniejszą warstwę u dołu aniżeli u góry, co z kolei wizualnie psuło otrzymywaną później węzę.

Miniatura Pierwotna wersja urządzenia służącego do cięcia węzy. Patrząc obecnie z perspektywy czasu 1-go roku, było ono jeszcze zupełnie prymitywne. Niedopracowanie urządzenia owocowało powstawaniem produktu, który pozostawiał jeszcze sporo do życzenia.

Miniatura Urządzenie nie zawierało jeszcze modułu służącego do automatycznego oddzielenia świerzo nadciętego kawałka węzy. Ponadto pomiar odcinanych arkuszy odbywał się zupełnie mechanicznie, obarczając go też niesystematycznym błędem.

Styczeń 2013, to okres kiedy przystąpiliśmy do budowy urządzenia, które zupełnie odmieniłoby proces technologiczny produkcji węzy pszczelej. Jedno było pewne, że węza musi być wykonywana w technologii zimnego walcowania, oraz mieć wyeliminowane wszystkie błędy, które powodują że produkt nie jest pełnowartościowy.
Rozlewanie wosku do wanienek, w których wosk zastygał a następnie jego podgrzewanie, zostało nareszcie zupełnie wyeliminowane i zastapione automatem, który woskową wylewkę produkuje o wymaganej przez nas grubości 1,55mm oraz temperaturze 32ºC. Taka tafla woskowa, poddawana przepuszczeniu przez walce grawerowane, nie ulega już deformacji, bo jej temperatura jak i grubość, są jednolite na całej powierzchnii. Idealna grubość wosku, powoduje że walce grawerowane dostają go dokładnie tyle, ile w rzeczywistości go potrzebują, nie powodując przeciskania się zbędnej nadwyżki. To ostatecznie ta nadwyżka, była przyczyną deformacji węzy.
Wiele osób potrafiło się też dziwić, dlaczego pomimo przekazania jasnego wosku, dostali coś co jest nieco ciemniejsze i zawiera dziwne, jeszcze ciemniejsze smugi. Otóż do tej pory wosk, który po sterylizacji w temp. ponad 130ºC, oraz po przefiltrowanu, bezpośrednio jako jeszcze gotujący się, rozlewany był do wanienek. W czasie sterylizacji pyłki kwietowe a ściślej pierzga, ulegają przypaleniu. Jednakże ich rozmiary są na tyle niewielkie, że przechodziły przez filter. Po wylaniu takiego wosku, zawierającego przypaloną pierzgę, zachodziło w czasie stygnięcia odstawanie się osadu, który usadawiał się na spodnią część wylewki. Nie mogliśmy sobie poswolić na uprzednie odstawienie wosku w celu naturalnej jego sedymentacji, gdyż wiązało się to z obniżeniem jego temperatury. Już tylko o kilka stopni chłodniejszy wosk wylewany na formy, zamias zachowywać się jako jednolita całość, szybko wytracając temperaturę od zimnych forem, zamiast zachowywać się jako jednolita płynna substancja, tworzył jakby kolejno nalewane na siebie warstwy woskowe. W przypadku obróbki tak odlewanych tafli woskowych, trzeba było się z kolei liczyć z tym, że powodowały tylko pękanie walcowanych taśm, a co ostatecznie dawało że mieliśmy tylko odpady. Z kolei założenie nieco drobniejszych filtrów owocowało tak szybkim zapychaniem się porów filtra, że cały proces tracił logiczny sens. Wszsystkie te jakże złożone i nie zawsze do końca znane efekty potrafi zrozumieć tylko ktoś, kto na prawdę miał okazję przerzucić przez swe ręce nie jeden kilogram płynnego wosku.
Obecnie wrzący, wysterylizowany i przefiltrowany wosk, przelewany jest do zbiornika sedymentacyjnego, gdzie ulega powolnemu stygnięciu i dopoiero po obniżeni temperatury poniżej 90 stopni C, może być użyty do procesu produkcji węzy. W okresie stygnięcia, wiele ciężkich cząstek stanowiących żródło zaciemnienia wosku, ulega opadnięciu na dno zbiornika. Dopiero czysty wosk, sukcesywnie zlewany jest z nieco wyższej partii zbiornika sedymentacyjnego. Dzięki takiemu rozwiązaniu, obecnie produkowana przez nas węza, jest nieporównywalnie jaśniejsza i nie zawiera już żadnych smug czy słojów, niejednokrotnie stanowiących żródło różnych przypuszczeń.
Kolejnym, ale jakże istotnym zadaniem, stało się niemal ponowne zbudowanie taśmociągu odbiorczego tąśmę węzy pszczelej tuż po walcach i poddającego ją procesowi cięcia tak poprzecznego jak i podłużnego. Na podstawie pracy przez poprzedni sezon, wyłapane zostały wszystkie błedy urządenia jakie miały miejsce w jego poprzedniej konstrukcji. Dziś jest to zupełnie skomputeryzowane urządzenie, które elektronicznie dopasowuje prędkość przesuwu taśmociągu, zależnie od tego jaki typ walców jest urzywany. Każdy zestaw walców, który wytłacza węzę o innym rozmiarze komórki, ma inną średnicę wałków. Jest to zupełnie logiczne, bo po obwodzie komórki muszą utworzyć ich niezmienną ciągłość. Zatem wystarczy zmienić tylko walce na inne, a prędkość z jaką węza będzie wychodzić z walców grawerowanych dla każdego zestawu walców będzie również zupełnie inna. O ile inni producenci węzy posiadają zazwyczaj jeden standardowy rozmiar walców grawerowanych, o tyle problem jest względnie prosty do zrealizowania. Budują oni zestaw przekładni mechanicznych, które w niezmienny sposób synchronizują pracę zestawu. W przypadku konieczności zamiany walców na inne, problem zaczyna przybierać zupełnie istotnych rozmiarów. W sytuacji gdyby przełożenie choćby minimalnie było za wolne, to materiału przybywa, a jego nadwyżka ulega szybkiemu przyrostowi a co za tym idzie, deformacji. Takiego efektu niestety ale nikt nie chce. Zatem każdy zestaw mechanicznych przekładni pracuje z minimalnym, ale zawsze dodatnim wyprzedzeniem, co ostatecznie owocuje mniej lub bardziej zauważalnym rozciąganiem komórek.
Dlatego aby uniknąć tych wszystkich problemów, nasz taśmociąg sterowany jest przez komputer, który z dokładnością do 4-go miejsca po przecinku, liczonych w milimetrach, potrafi dopasować prędkość zupełnie indywidualnie do każdego zestawu walców z osobna. Zaś nad poprawnością ostatecznego cięcia arkuszy węzy, czuwają kontrolery lasserowe.

Miniatura Miniatura Płynny wosk przelewa się z odstojnika do automaru tworzącego wylewkę. Powstała taśma wosku poddawana jest natychmiastowemu schłodzeniu za pomocą wodnych zraszaczy, a następnie zanurza się we wanience wodnej, w tórej jej temperatura ulega dalszemu obniżeniu. Schłodzona taśma woskowej wylewki nawija się na rolkę do wartości kilku kilogramów. Utworzona wylewka charakteryzuje się jednakowymi parametrami na całej swej powierzchni.

Miniatura Miniatura Po nawinięciu pełnej rolki, ramię odbiorcze zmienia swą pozycję o 180º. U góry pusta rolka ulega ponownemu nawijaniu świerzo utworzoną wylewką. Pełna rolka po obrocie ramienia wędruje do wanny wodnej w celu podtrzymania jej temperatury.

Miniatura Rozwijająca się wstęga wosku ulega stopniowemu rozwijaniu z rolki zanurzonej we wannie wodnej. Następnie podana na walce grawerowane, uzyskuje strukturę węzy pszczelej. W zależności od użytego zestawu, otrzymana węza różnić się będzie rozmiarem wytłoczonych komórek.

Miniatura Nareszcie cała powierzchnia walców grawerowanych może być w pełni wykorzystana. Jednolicie szeroka wstęga wosku powoduje że powstaje idealna węza, nie zawierająca żadnych wybrakowań.

Miniatura Świerzo utworzona taśma węzy, przechodzi natychmiast na taśmociąg odbiorczy. Teraz ulega ona sformatowaniu do wymiarów bezpośrednio oczekiwanych przez klienta. Najpierw odcięciu ulegają niepotrzebne krawędzie boczne, a dopiero potem przycinana jest na stosowną długość.

Miniatura Jako pierwsze urządzenie widzimy autoklaw, służący do sterylizacji wosku pszczelego. Tutaj wosk poddawany jest wyjałowieniu w temperaturze przekraczającej 130°C, gwarantującej zabicie wszelkiego typu form przetrwalników niebezpiecznych chorób mogących mieć miejsce w pasiekach. Jako drugie urządzenie, widzimy zbiornik sedymentacyjny dla płynnego wosku pszczelego. Otóż w procesie wysokotemperaturowaj sterylizacji wosku, zawarte w nim pierzga jak i pyłki kwiatowe ulegają przypaleniu, które później są przyczyną powstania ciemnej węzy pszczelej. W tym oto zbiorniku, wosk powoli obniża swą temperaturę o ponad 50°C, tym samym powodując że cięższe i zanieczyszczone frakcje, ulegają opadnięciu na jego dno.

30 sierpień 2013. Po 8-miu miesiącach prowadzonych prac, oficjalne potwierdzamy o ukończeniu procesu budowy linii produkcyjnej węzy walcowanej na zimno. Od dziś otrzymywany produkt pozbawiony jest już zupełnie takich niedociągnięć, jak często mające miejsce pofalowanie czy przeciąganie komórek!

W razie wszelkich pytań, służymy pomocą, a na indywidualne życzenie, możemy wysłać również próbki produkowanej przez nas węzy.

Oferujemy węzę pszczelą wykonaną w dwóch technologiach:
- węza walcowana na zimno - (elastyczna)
- węza odlewana na gorąco - (krucha)

W zakresie węzy walcowanej na zimno, zapewniamy jej cztery rodzaje:
* węza pszczela standard - 5,4mm
* węza trutowa - 6.8mm
* węza pszczela mała - 4,9mm
* węza pszczela pośrednia - 5,1mm

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do nawiązania współpracy. Każdego klienta traktujemy indywidualne, oferując wyjątkowo atrakcyjne warunki. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje. Zadzwoń lub napisz do nas, a udzielimy szybkiej odpowiedzi.
Zapraszamy!

Nie możemy zapominać, że człowiek jest ogniwem pomiędzy pszczołą a rośliną z której powstają produkty. Powinniśmy czynić wszystko, aby im ułatwić, a nie wręcz utrudnić ich ciężką pracę. Odpowiednia węza poddana pszczołom, z pewnością przyczynia się do zwiększenia wydajności ich pracy. Zadowolona pszczoła to ostatecznie usatysfakcjonowany pszczelarz.

Miniatura
Wyniki badań z Państwowego Badawczego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych, do składania zamówień na węzę pszczelą na sezon 2014. Pragniemy również poinformować, iż zamówienia w minimalnej ilości 100kg, podlegają rabatowi w wysokości 17%.

Dysponujemy sprzętem pozwalającym na dowolne formatowanie węzy pszczelej. W przypadku zamówień na węzę o indywidualnych wymiarach, nie będących w zakresie wymiarów znormalizowanych, cena nie ulega zmianie.

Sami jesteśmy pszczelarzami i prowadzimy gospodarstwo pasieczne. Produkcja węzy nigdy nie była i nie jest głównym celem naszej dziasłalności. Jedynie poszukiwanie produktu, spełniającego oczekiwania tak pszczoły jak i ich opiekuna, zmusiło nas do własnoręcznego rozpoczęcia jej wytwarzania. Nie mamy zamiaru stanowić konkurencji dla krajowych producentów tego produktu, lecz jedynie być uzupełnieniem dla jakże nielicznego grona osób, poszukujących produktu, o wcześniej opisanych już przez nas kryteriach.

Czasem może się zdarzyć, że w transporcie, lub nawet na etapie pracy przy węzie, jakaś ilosć jej arkuszy może uledz zniszczeniu. Uszkodzony produkt, proponujemy odłożyć do czasu kolejnego zamówienia. Wówczas odsyłając ją do nas wraz ze surowym woskiem pszczelim, zupełnie bezpłatnie zostanie ona ponownie przerobiona.

Na liczne pytania, bardzo często nam zadawane w pewnej kwestii, uważamy że nasze motto przewodnie doskonale potrafi na nie odpowiedzieć:

* * * * * Atrakcyjną ceną, możemy Klienta do siebie tylko przyciągnąć,
* * * * * Lecz jedynie odpowiednią jakością, jesteśmy w stanie go zatrzymać.

W dziale Aktualności umieściliśmy apel do pszczelarzy, zapraszamy do zapoznania się z jego treścią.

Dziękujemy.

I N F O R M A C J A

Od 3-go stycznia 2014 uruchomiliśmy linię produkcyjną węzy pszczelej, wytwarzanej w oparciu o technologię zimnego walcowania wosku pszczelego.

design: Krzysztof Bęben